poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział V

    Następnego dnia Majka przyszła do szkoły o wiele za wcześnie. Było tam pusto i cicho, a po korytarzach rozchodziło się echo.Tego dnia czuła się jeszcze bardziej  samotna niż zwykle,ponieważ nie miała z kim pogadać.Bez Tiny nic nie bylo tak jak dawniej.Ba! wszystko było zupełnie inaczej i zmieniało się w zawrotnym tempie.
     Majka oparła się o ścianę i osunęła się na podłogę. Spuściła  głowę i zaczęła rozmyślać o swoim dalszym losie.Nagle w swojej głowie usłyszała jakiś znajomy głos.To był głos Tiny...ach cały czas nie mogła przestać o niej myśleć. Ciekawe co teraz robi?                Ależ nie! To nie był głos rozbrzmiewający tylko w głowie Majki! To działo się naprawdę! Dziewczyna od razu się podniosła i zobaczyła, że stoi nad nią jej  ukochana psiapsióła. Natychmiast rzuciły się sobie w ramiona, głośno przy tym piszcząc.
-Co ty tu robisz??-spytała Majka
-Aaa..przyszłam po kilka starych gratów z mojej szafki,tak bardzo chciałam się z tobą spotkać,ale nie sądziłam że będziesz tak wcześnie w szkole.
-Jakoś tak wyszło....ale skończmy te nudne pogadanki, tylko przejdźmy do konkretnego tematu-powiedziała-jak tam w nowej szkole?
-Całkiem spoko.W mojej klasie są same kujony.Cały czas myślą o nauce i nie da się z nimi normalnie gadać. Za to na zajęciach muzycznych poznałam kilka fajnych osób.Wiesz podobnych do mnie,bo też grają na instrumentach!
-Acha...to super..cieszę się, że ty się cieszysz...-rzekła przyjaciółka, ale w głębi serca poczuła ukłucie zazdrości.Bała się tego że przyjaciółka może o niej zapomnieć.
-Majka!.....Czy ty aby przypadkiem nie jesteś zazdrosna? Przecież wiesz , że zawsze będziemy przyjaciółkami!
-Ależ wiem!-zaśmiała się i od razu zrobiło się jej lepiej na sercu. Była już pewna że nikt nie zabierze jej starej dobrej kumpeli.

piątek, 2 marca 2012

Rozdział IV

W czasie przerw Majka czuła się samotna.Bez Tiny,to już nie to samo.Snuła się więc po korytarzach bez żadnego celu.Widziała jak Dzi-Dzi i jej banda cały czas chodzą za Robbem, a on po prost flirtuje z każdą po kolei.To wszystko sprawiło że Majka go nie polubiła.Ona nie lubiła takich ludzi.Sądziła że tak zachowują się tylko snoby i ci którzy myślą że wszystko im wolno.
   Wreszcie skończył się lekcje i Majka wyszła ze szkoły.Ledwo przeszła przez bramę,usłyszała czyjeś wołanie.Odwróciła się i zobaczyła Robba.
-Cześć-powiedział-czy mogę z tobą wracać?
-Jak chcesz to  możęsz ja ci nie zakazuję-odpowiedziała Majka znowu tym sztywnym tonem.Nie wiedziała czemu,ale kiedy z nim rozmawiała,jej głos automatycznie się zmieniał.W pewnym sensie czuła się poirytowana jego obecnością
-Chyba nie lubisz mnie za bardzo...Czemu?-powiedział
-Hmmm.....w sumie to nie wiem...może dlatego że zarwasz do wszystkich dziewczyn i myślisz że każda jest twoja..
-Ale ja tak nie myślę!Śmieszy mnie po prostu jak wszystkie do mnie idą i chcą ze mną gadać,a ja nie umiem żadnej spławić
-Aaaa czyli jesteś klasycznym łamaczem serc?
-Nie! Ja nikomu nie chcę łamać serca!- rzekl-Ale bardzo dobrze,że zwróciłaś mi uwagę.Widzisz?Teraz już postaram się tak nie robić dobrzę?
-Dobrzę-powiedziała Majka
-A więc?Możemy się kolegować?
-Yyyy no dobra-powiedziała Majka i pożegnała się z nim,ponieważ właśnie doszła już o domu.Dziwnie się z tym wszystkim czuła zwłaszcza po tej rozmowie i zaczęła zadawać sobie mnóstwo pytań-Czy przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną może istnieć? Czy to przedziwne uczucie to może miłość?-Ale odpowiedzi na te pytania nie uzyskała więc się z nimi dalej męczyła....

Rozdział III

 Nagle Majka zerwała się z łóżka i spojrzała na budzik.
-O,nie!-krzyknęła ponieważ okazało się że ma tylko 2 minuty na ubranie się i dojście do szkoły.Zaczęła biegać jak oszalała po całym domu i robić wszystko naraz.Wreszcie jako tako nałożyła na siebie byle jakie ciuchy i wybiegła z domu.Za jakieś kilka sekund miała zacząć się matma czyli lekcja prowadzona przez najwredniejszą nauczycielkę na świecie, o której imieniu już dawno zapomnianio, ponieważ jakieś kilka lat temu nadano jej przezwisko: wredna żmija.Oczywiście nie bez powodu.Majka wiedziała, że jak się spóźni ,żmija może nawet zaprowadzić ją do dyrektora lub wpisać naganę.Tak,właśnie! Zwykle nauczyciele tak nie robią,ale ona tak!Nie wiedziała co robić więc bez chwili namysłu, wsiadła do autobusu, który akurat się zatrzymał.Drzwi zasunęły się i pojazd ruszył. Było tam tłoczno i duszno.Majka wiedziała że musi kupić bilet,zanim zacznie się kontrola, dlatego zaczęła gorączkowo przeszukiwać zawartość swojej torby. ''Może znajdę jakieś drobne..''-pomyślała...ale nic z tego.Mu siała się jakoś wywinąć.Jednak nie miała czasu do dalszych przemyśleń,ponieważ autobus właśnie się zatrzymał na przystanku obok szkoły. Pierwsza wyszła kasjerka.  Stanęła przy drzwiach i sprawdzała bilety wychodzących pasażerów. Majka nie wiedziała co robić, dlatego zdecydowała się na najgorszy sposób. Gdy kasjerka poprosiła ją o pokazanie biletu, ona puściła się pędem w kierunku szkoły.Słyszała za sobą jakieś krzyki,ale postanowiła je zignorować.
  Kiedy przekroczyła przez próg szkoły,ujrzała pusty korytarz,ponieważ całkiem niedawno zaczęła się lekcja.Stanęła przed drzwiami klasy, głośno odetchnęła i nacisnęła klamkę.Miala wielkie szczęście,ponieważ wszyscy dopiero wyciągali książki. Podeszła do swojej ławki i zobaczyła,że siedzi w niej jakiś chłopak.cNigdy go wcześniej nie widziała.Miał on ciemne włosy z grzywką, opadającą lekko na czoło i brązowe oczy. Na głowie miał czarne raybany z przezroczystymi szkłami. Miał on niezwykle regularne rysy twarzy,przez co sprawiał wrażenie przystojnego.Miał on koszulę w kratę,luźne dzinsy oraz but za kostkę.Majka stała i wpatrywała się w niego oszołomiona.Nie mogła nic powiedzieć.Nigdy się tak nie czuła.Co to było za uczucie?Mimo tego poczuła niezadowolenie.
-To ja tu siedzę-powiedziała chłodno
-Och sorka!-powiedział nieznajomy-nie wiedziałem,ale już się przesiadam,a tak przy okazji mam na imię Robb i jestem nowy-rzekł i podał jej dłoń
-Ja jestem Majka-odpowiedziała ją uścisnęłą(dłoń oczywiście)
    Po chwili Robb zabrał swoje rzeczy i przesiadł się do przodu.